Archive for Lipiec, 2010

31 lipca miałem okazję fotografować ślub Moniki i Arka. Zaczną od początku, Monice poleciła mnie znajoma nauczycielka angielskiego – Basia. A z Moniką spotkałem się dopiero 2 dni przed jej ślubem. Reportaż zaczęliśmy od przygotowań i od razu przyznam, dawno nie widziałem takiej fajnej atmosfery w domu, dla fotografa sama przyjemność. Ale to jeszcze nic, w trakcje ceremonii zaślubin nigdy nie spotkałem jeszcze tyle pozytywnych emocji, radości i wzruszenia. Mam nadzieje, że widać choć ułamek z tych emocji na zdjęciach, miłego oglądania. A na bonusik zapraszam na plener i kilka cennych uwag dla posiadaczy Nikona.

MA01

MA02

MA03

MA04

MA06

MA07

MA08

MA09

MA10

MA11

MA12

MA13

MA14

MA15

MA16

MA17

A tu obiecany bonusik i kilka recept co zrobić jeśli zmierzch przychodzi zbyt szybko. Plener zaczęliśmy normalnie czyli koło 17 – wiadomo słońce nisko, można kontrolować światło – cień itp. Czyli jak ja to mówię: “zdjęcia wychodzą same :)

MA19

MA18

MA20

MA21

Poniżej Państwo młodzi i ich świadkowie – dojechali późno ale lepiej późno niż wcale :)

MA23

Patrząc po ich zainteresowaniu myślę, że czas kończyć zdjęcia :)

MA22

A teraz obiecanych kilka wskazówek. Co zrobić zaraz po zmroku – jak wykonać zdjęcie. Oczywiście wiadomo jak – możemy podłączyć lampę, palnik na wprost i cyk – jest. To jeden sposób, drugi to zdjęcia nocne, w mojej galerii jest ich dużo. zazwyczaj korzystam wtedy z długiego czasu naświetlania. Można też wykorzystać wysokie czułości aparatu.  Jak widać dla pełnoklatkowego nikona D700 czułość ISO 2000 nie jest problemem, w zasadzie to nawet 3200 też nie jest probleme. Mając do dyspozycji tak wysokie ISO i jasny obiektyw można bez problemu robić zdjęcia po zmroku – ja to nazywam “łapanie światła zza horyzontu”. Jedna uwaga Nikon D700 przy takich czułościach potrafi się pomylić przy podpiętym obiektywie Nikon AFD 85 mm F1.4 – po prostu trzeba się pilnować. Rozwiązaniem jest wersja AFS – w tym przypadku użyłem Nikon AFS 50 mm F1.4

MA24

MA25

No właśnie co mają wspólnego sianokosy i plener ślubny – w zasadzie to nic :) ale kto zabroni pannie młodej pracować w polu w sukni ślubnej – jeśli lubi to niech chodzi. A na poważnie to nawet jak się własnego pola nie ma to zawsze możne skorzystać z cudzego. Tak zrobili Ewelina i Grzesio, szukali szukali aż w końcu znaleźli. Tym razem dosłownie kilka kadrów z pleneru.

EG1

EG2

Nie ma co ukrywać, że mój blog trochę podupadł, ostatnie aktualizacja była …. lepiej nie wspominać, ale teraz myślę, że wynagrodzę wszystkim 5 miesięcy nudy. Zaczynam powoli od ślubu Pauliny i Łukasza. Co mnie w nich urzekło? panna młoda – dlaczego, bo każde jej ustawienie ciała, nawet palców u ręki było jak poza modelki. Fotografowanie to sama przyjemność i wszystko byłoby dobrze gdyby nie oberwanie chmury które nas przegoniło. Plener trwał raptem 50 minut – no cóż widocznie Paulinie nie pisane było zostać modelką :( Nie mniej jednak kilka zdjęć udało się wykonać, co było nie lada sztuką bo sesja plenerowa była w Kazimierzu Dolnym w trakcie Festiwalu Dwa Brzegi.

PL1

PL2

PL3

PL4

PL5

PL6

Dziwnym trafem Ania i Paweł miech jednocześnie pecha i szczęście. Ślub 10 lipca – plener 12 – wszystko ładnie, na miejsce wybrali sobie Muzeum Wsi Lubelskiej czyli jednym słowem plener ślubny Lublin. Jedziemy a tu zamknięte – nie wiadomo dlaczego. No i cóż było robić, chwila zastanowienia i jest – Kozłówka obok Lubartowa. Wg mnie był to strzał prosto w dziesiątkę, Ani i Pawłowi też się bardzo podobało, więc postanowiłem się z wami podzielić kilkoma ujęciami.

IMG_236_3

IMG_233

IMG_349_2

IMG_345

Gdy słońce schowała się już za drzewami, i wydawało się, że zdjęć już nie będzie to dla nas wcale nie było koniec, to w zasadzie dopiero połowa:)

IMG_281_2

IMG_272_2

i już na sam koniec takie bonus – już dawno po zachodzi słońca bo godzina 21:20 była zdjęcia w polu – czary to jakieś czy co, na zdjęciach jest jaśniej niż w rzeczywistości było

IMG_389