Zgodnie z obietnicą zamieszczam ciąg dalszy zdjęć Elizy i Łukasza. Marzeniem Łukasza były zdjęcia ślubne w wozie bojowym ZOMO i spacer po Warszawskiej starej Pradze. ZOMO już nie ma ale Praga choć cały czas remontowana nadal stoi. Zapraszam do oglądania








Po małym wypadku jakie doznało moje auto uznaliśmy, że to koniec zwiedzania Pragi i pojechaliśmy w bardziej romantyczne miejsce




Młodzi byli tak szczęśliwi, że prawie piechotą przez Wisłę chcieli przejść, ale ja nie dałem się namówić (bo jeszcze mi się aparaty by zamoczyły) i przeszliśmy mostem

Nie mając biletu trzeba Łukasz trochę pokombinował i ….



… udało się w końcu jedziemy szybko sprawnie ale nie w tą stronę

A na koniec ostatnie pożegnanie z metrem …

… bo do domu daleko
Przy okazji ruin na Pradze zapraszam do obejrzenia sesji w ruinach Ursusa – sesja strobingowa
Wielkie dla mnie zaskoczenie, i całkowity przypadek, dzień wcześniej dowiedziałem się, że będę fotografem na ślubie Elizy i Łukasza, byłem taki szczęśliwy, że tego dnia nic nie było w stanie zepsuć mi humoru.




















I tu w tym momencie a weselu zabrakło jadła i picia, i cóż z tego Państwo młodzi wsiedli w samochód i pojechali na zakupu




…po powrocie czekał już na młodych tort i zabawa trwała nadal


na prawdziwy plener na Warszawskiej Pradze zapraszam w następnym poście.
Zapraszam też do relacji ze ślubu Edyty i Piotra która to zakończyła się znalezieniem 3 małych kotków
http://www.blog.albertguz.pl/edyta-piotr-i-kotki-trzy
Jestem zdania, że fotografia to nie jest zawód tylko pasja, kiedy biorę aparat do ręki to jestem szczęśliwy, a jak uda się stworzyć coś pięknego albo śmiesznego to naprawdę chce się później to wszystkim pokazać.
Magdę i Grzegorza poznałem prawie 1,5 przed ich ślubem i muszę przyznać że ich ślub sprawił mi dużo radości. I to było lato, gorący sierpień to tego właśnie dnia musiało padać – ale czyż nie pięknie wyglądają na tych kwiatach pod parasolką.








Tak wyglądały urywki wesela ale przyszła szara rzeczywistość i trzeba było wrócić do pracy
Grzesio odpalił kombajn i jazda w pole, ale Magda wyskakuje i krzyczy stój !!! a poprawiny




Mieli pojechać kombajnem ale nie było tam miejsca by zaparkować i pojechali traktorem. Pozdrawiam i oczywiście przyznaje że to były takie żarty
zapraszam też do obejrzenia fotografii zdjęć MONOS STUDIO
Zapewne niektórzy pamiętają jaki byłem szczęśliwy gdy mogłem fotografować w Rykach, kościół w tej miejscowości jest ogromny i piękny. Tym razem trafiłem do Opola Lubelskiego – tam też było na co popatrzeć, przy okazji możecie zobaczyć kilka kadrów ze ślubu Beaty i Damiana
















na końcu zapraszam do reportażu z zawodów siłowych w klubie Gryfit
http://www.blog.albertguz.pl/zawodygryfit2010
a na koniec odnośnik do równie pięknego kościoła
http://www.blog.albertguz.pl/piekne-koscioly-pierwsza-wizyta-w-rykach
Kasia i Marcin to wspaniali ludzie, gdy ich poznałem od razu wiedziałem, że to będzie inny ślub. Zależało im aby zrobić reportaż który na zawsze uwieczni najpiękniejszy dzień w ich życiu.
Przez tydzień poprzedzający ślub cały czas padało, ale dzięki Kasi (a może butom wystawionym na parapet za okno) w sobotę się rozpogodziło. I mimo zachmurzonego nieba ślub ani razu nie spadłą nawet kropelka.




































na koniec sesji młodzie wzięli kąpiel

i udali się na spoczynek do swojej rezydencji

Na koniec kilka relacji ślubnych z Warszawy i okolic
http://www.blog.albertguz.pl/plener-moniki-i-lukasza-w-warszawie
http://www.blog.albertguz.pl/plener-w-wodzie
W czerwcu a dokładniej 4 miałem okazję fotografować ślub Edyty i Radosława. Był to tradycyjny Polski ślub (choć nazwisko Panny Młodej brzmiało tak jakby przyjechali dopiero co z Ukrainy). Jak się później okazało to nie tylko ja się pomyliłem – taka sytuacja trwa od zaborów kiedy to Rosjanie przekręcili nazwisko rodowe.
Zacząłem pracę od domu panny młodej a zakończyłem w Bogucinie w domu weselnym Katarzynka (a z tego dnia przedstawiam bardzo krótką relację)



… kościół i wesele ….




Tak na szybko w bardzo telegraficznym skrócie. Na koniec kilka ujęć z pleneru (jako miejsce młodzi wybrali Kazimierz Dolny







przy okazji zapraszam do zobaczenia wpisu z małymi kotkami http://www.blog.albertguz.pl/kotki-trzy
21 maja na ślubnym kobiercu stanęli Anna i Albert. Zanim zgodnie powiedzieli “TAK” panna młoda musiała się przygotować … a trwało to od 8 rano (wiecie fryzjerka, kosmetyczka itp …


…kwiaty …

A Pana Młody jak to facet – ogolił się, umył, ubrał i jeszcze zdążył sobie zdjęć porobić zanim pojechał do narzeczonej




W trakcie ubierania Pan Młody porobił ostatnie zdjęcia o oddał aparat, bo ksiądz nie pozwolił aby “młody” latał po kościele samemu z aparatem

W takcie przysięgi, w tym uroczystym momencie Pannie młodej zebrało się na hihi…

… ale w końcu zebrała się w sobie i po paru chwilach już było po sprawie


a potem wszyscy udali się wypić kilka kieliszków za zdrowie Państwa młodych.
A na koniec kilka zdjęć jakie młody wykonali sobie na pamiątkę:


















Na koniec pragnę wyjaśnić, że to żaden fake – tym panem młodym byłem Ja. Jednocześnie pragnę podziękować Pawłowi Czarnasowi i Kamilowi Stępniowi (moim kolegom) bez których nie dałbym radę wykonać reportażu i sesji plenerowej. Faktycznie część zdjęć robiłem sam no ale jak wspominałem wcześniej nie dało rady robić samemu w kościele. Przy okazji zapraszam też do obejrzenia relacji z Targów ślubnych które odbyły się w Puławach w lutym 2012 roku
http://www.blog.albertguz.pl/targi-slubne-w-pulawach-2012-02-12