Poniżej kilka zdjęć wykonanych dla nowo otwartej firmy Monos Studio – styl i kreacja wizerunku.
A dokładniej firma zajmuje się: stylizację sylwetki, analizą kolorystyczną, makijażami, stylizacją paznokci, stylizacją ślubną i kursami makijażu


A przy okazji kilka zdjęć jak mogę wyglądać paznokcie kobiety


Monos Studio prowadzi Monika Grodzicka tel 695 546 000. Zapraszam też na jej stronę www.wizaz.pulawy.pl
Obiecałem wam ciąg dalszy opowieści z poprzedniego pleneru ślubnego w Dęblinie, przypomnieć tylko chciałem, że zdjęcia ślubne zakończyły się znaleziskiem – a w zasadzie trzema. Były nimi kotki trzy, porzucone maleństwa, w pobliżu torów, zabrałem do domu, nakarmiłem i zacząłem szukać dla nich dobrego domu. Ale jak tu rozstać się z takimi kuruszynkami





Dla tego tygrysa szybko znalazłem domek – znalazł go na 4 piętrze u bardzo miłej pani. Natomiast dwa pozostałe, znane Białouszkiem i Ćlumpkiem zostały na dłużej.
A co one wyrabiały – spokojne były tylko wtedy gdy spały – jak spał jeden drugi go gryzł, bawiły się cały czas i żałuję, że mam tak mało zdjęć bo tego nie da się opisać.



W międzyczasie znalazłem domek dla Białouszka – i pozostał tylko jeden, też miał być oddany ale jakoś został na trochę a potem bardzo urósł i jakoś nikt go nie chciał (żartuje oczywiście bo nie oddał bym go za nic) Nawet jeśli z niego jest wielki drań i gadzina. Zamiast pilnować się domu to lata wszędzie, swój rewir ma – jakieś +- 60 metrów, wraca brudny, chodzi po węglu, tarza się z piachu na ulicy a potem prosto do…



No i bardzo bardzo urósł, teraz to już kawał kota – tygrysa prawie. A dlaczego Ćlumpek – a bo jak śpi to sobie ćlumka pyszczkiem.

Angelika w sierpniu skończyła 18 lat. A na urodziny dostała od siostry wyjątkowy prezent – sesję fotograficzną, oczywiście u mnie
I to nie byle jaką bo przygotowanie trwały więcej niż sesja. Makijaż wykonała Monika Butryn http://www.wizaz.lublin.pl Następnie przyszła kolej na fryzurę – trochę odjechana prawda
A potem sesja na lubelskiej starówce – no i przez te przygotowania sesja trwała tylko godzinkę
a poniżej kilka zdjęć Angeliki.











31 lipca miałem okazję fotografować ślub Moniki i Arka. Zaczną od początku, Monice poleciła mnie znajoma nauczycielka angielskiego – Basia. A z Moniką spotkałem się dopiero 2 dni przed jej ślubem. Reportaż zaczęliśmy od przygotowań i od razu przyznam, dawno nie widziałem takiej fajnej atmosfery w domu, dla fotografa sama przyjemność. Ale to jeszcze nic, w trakcje ceremonii zaślubin nigdy nie spotkałem jeszcze tyle pozytywnych emocji, radości i wzruszenia. Mam nadzieje, że widać choć ułamek z tych emocji na zdjęciach, miłego oglądania. A na bonusik zapraszam na plener i kilka cennych uwag dla posiadaczy Nikona.
















A tu obiecany bonusik i kilka recept co zrobić jeśli zmierzch przychodzi zbyt szybko. Plener zaczęliśmy normalnie czyli koło 17 – wiadomo słońce nisko, można kontrolować światło – cień itp. Czyli jak ja to mówię: “zdjęcia wychodzą same
”




Poniżej Państwo młodzi i ich świadkowie – dojechali późno ale lepiej późno niż wcale

Patrząc po ich zainteresowaniu myślę, że czas kończyć zdjęcia

A teraz obiecanych kilka wskazówek. Co zrobić zaraz po zmroku – jak wykonać zdjęcie. Oczywiście wiadomo jak – możemy podłączyć lampę, palnik na wprost i cyk – jest. To jeden sposób, drugi to zdjęcia nocne, w mojej galerii jest ich dużo. zazwyczaj korzystam wtedy z długiego czasu naświetlania. Można też wykorzystać wysokie czułości aparatu. Jak widać dla pełnoklatkowego nikona D700 czułość ISO 2000 nie jest problemem, w zasadzie to nawet 3200 też nie jest probleme. Mając do dyspozycji tak wysokie ISO i jasny obiektyw można bez problemu robić zdjęcia po zmroku – ja to nazywam “łapanie światła zza horyzontu”. Jedna uwaga Nikon D700 przy takich czułościach potrafi się pomylić przy podpiętym obiektywie Nikon AFD 85 mm F1.4 – po prostu trzeba się pilnować. Rozwiązaniem jest wersja AFS – w tym przypadku użyłem Nikon AFS 50 mm F1.4


No właśnie co mają wspólnego sianokosy i plener ślubny – w zasadzie to nic
ale kto zabroni pannie młodej pracować w polu w sukni ślubnej – jeśli lubi to niech chodzi. A na poważnie to nawet jak się własnego pola nie ma to zawsze możne skorzystać z cudzego. Tak zrobili Ewelina i Grzesio, szukali szukali aż w końcu znaleźli. Tym razem dosłownie kilka kadrów z pleneru.


Nie ma co ukrywać, że mój blog trochę podupadł, ostatnie aktualizacja była …. lepiej nie wspominać, ale teraz myślę, że wynagrodzę wszystkim 5 miesięcy nudy. Zaczynam powoli od ślubu Pauliny i Łukasza. Co mnie w nich urzekło? panna młoda – dlaczego, bo każde jej ustawienie ciała, nawet palców u ręki było jak poza modelki. Fotografowanie to sama przyjemność i wszystko byłoby dobrze gdyby nie oberwanie chmury które nas przegoniło. Plener trwał raptem 50 minut – no cóż widocznie Paulinie nie pisane było zostać modelką
Nie mniej jednak kilka zdjęć udało się wykonać, co było nie lada sztuką bo sesja plenerowa była w Kazimierzu Dolnym w trakcie Festiwalu Dwa Brzegi.





Wiosna przyszła, trochę późno w tym roku ale w końcu jest. Na dworze zrobiło się ciepło ale zanim pójdę w plener to porobię jeszcze trochę zdjęć w studio. Tym razem pozowały mi głównie dzieci. A dzieci jak wiadomo, jak się czymś przekupi, albo przekona to potrafią wdzięcznie zapozować.
Na pierwszą sesję przybył Miłosz – przyjechał całą rodziną. Przyjechali we troje – ale tydzień później rodzina powiększyła się o Jagódkę – malutką dziewczyneczkę.


Na zdjęciu powyżej tatuś i synek – a dla mamusi i Jagody pozdrowienia.
Sesji w nowym studio ciąg dalszy. Dwie modelki Edyta i Urszula, tym razem do pomocy miałem fryzjerkę – Monikę Kowlaczyk (jej salon fryzjerski graniczy ścianą z moim studiem). Wspólnie z Moniką poddaliśmy dziewczyny metamorfozie. Samo oceńcie czy udanej. Zapraszam do oglądania w galeriach na stronie.




Mam nadzieję, że dziewczyny nie zabiją mnie za umieszczenie zdjęć przed przemianą, dobrze że mieszkają w innym mieście to zanim dojadą pewnie złość im przejdzie. Gdyby jednak nie to zdjęciem poniżej przypomnę im tylko jak dobrze się bawiły.
