Dziwnym trafem Ania i Paweł miech jednocześnie pecha i szczęście. Ślub 10 lipca – plener 12 – wszystko ładnie, na miejsce wybrali sobie Muzeum Wsi Lubelskiej czyli jednym słowem plener ślubny Lublin. Jedziemy a tu zamknięte – nie wiadomo dlaczego. No i cóż było robić, chwila zastanowienia i jest – Kozłówka obok Lubartowa. Wg mnie był to strzał prosto w dziesiątkę, Ani i Pawłowi też się bardzo podobało, więc postanowiłem się z wami podzielić kilkoma ujęciami.
Gdy słońce schowała się już za drzewami, i wydawało się, że zdjęć już nie będzie to dla nas wcale nie było koniec, to w zasadzie dopiero połowa:)
i już na sam koniec takie bonus – już dawno po zachodzi słońca bo godzina 21:20 była zdjęcia w polu – czary to jakieś czy co, na zdjęciach jest jaśniej niż w rzeczywistości było
Leave a Reply