Odbiegając trochę od fotografii reklamowej wracam do zdjęć związanych ze ślubnymi – no może nie zupełnie bo to co zobaczycie zazwyczaj ma miejsce po ślubie :) . Zazwyczaj bo zdarzają się wyjątki, mowa tu oczywiście o dzieciach, ale nie takich które biegają skaczą i płaczą. Mam na myśli zdjęcia dzieciątka w brzuchu. Zdjęcia wykonałem dla Asi i Kuby – moich znajomych, którym także fotografowałem ślub )było to jakieś wieki temu i siedem aparatów temu, nie mówiąc już o kilogramach przerzuconych szkieł) – ale to już inna historia. Wracając do brzuszka…

DSC_4313

DSC_4355

chłopiec czy dziewczynka…

DSC_4223

….to się jeszcze okaże

DSC_4379

nieważne co się urodzi – i tak będzie kochane.

DSC_4371

DSC_4288

A na koniec szczęśliwi rodzice…

DSC_4164_4

…którym 6 dni po zdjęciach urodziła się mała Alicja.

Idzie wiosna więc czas na nowości z tego roku, poniżej zamieściłem kilka zdjęć robionych do P.P.H.U. Polo – firmy zajmującej się produkcją aktówek, teczek, toreb konferencyjnych i toreb na laptopy

zapraszam też na stronę www.polo.pulawy.pl

teczka1

teczka2

teczka3

teczka4

teczka5

teczka6

Muszę przyznać, że na ślubie Edyty i Piotra byłem traktowany jak król, co się przecież rzadko zdarza a na ślubie najważniejsi są młodzi. Głównie to zasługa Edyty, która zawsze w każdej sytuacji miała dla mnie czas i mogliśmy ustalić wszystkie sprawy, a ponadto przedstawiała mnie wszystkim gościom. A było to tak “…. słuchajcie wszyscy to jest nasz fotograf Albert, mówi Edyta, a wszyscy na to – cześć Albert. A Albert na to cześć wszyscy…” W tym miejscu chciałem też serdecznie pozdrowić Józefa (ojca Edyty) którego znałem znacznie dłużej a dowiedziałem się, że jest jej tatą dopiero w kościele – jakież to było moje zdziwienie gdy przed kościołem wita mnie Józef.

Ślub Edyty i Piotrka dla mnie rozpoczął się trochę wcześniej, bo młodzi poprosili mnie abym zrobił im sesję narzeczeńską, dosłownie kilka zdjęć które miało za zadanie rozweselić gości i zrobić im wszystkim pamiątkę.

01

02

03

Kilka zdjęć prawda? A jakieś to jest dla mnie zdziwienie jak na następny dzień widzę pannę młoda całą w bieli, z makijażem fryzurą itp – zupełnie inna osoba, bo Pioterek to nadal Piotrek tylko w garniturze:)

Poniżej kikla zdjeć z kościoła, fajnie że młodzi się uśmiechali na ślubie :) a nie mieli minę poważnąjak na pogrzebie

04

05

06

07

Jeszcze tylko kilka zdjęć pamiątkowych w dzień ślubu

08

09

A potem zabawa do białego rana

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

No już sobie wszyscy potańczyli, światełka popuszczali (przy okazji mało się drzewo nie zapaliło) to przyszedł czas na seans filmowy

23

Nie wiem co to był za film, ale akcja była na tyle porywająca, że wszyscy patrzyli ze zdumieniem i co jakiś czas wybuchali śmiechem – pewnie to komedia jakaś była :)

24

Potem przyszedł czas na oczepiny – dopiero potem dowiedziałem się, że Piotrek wymyślił sobie coby we mnie krawatem rzucać – a nuż złapię i w ciągu roku się ożenię. Ale ja nie wzruszony, nic nie łapałem tylko aparat trzymałem :)

25

Jeszcze tylko jezioro łabędzie w wykonaniu gości, tory i koniec …

26

27

28

29

…koniec tego dnia bo został jeszcze plener, ale bardzo wyjątkowy bo z tego pleneru coś przywiozłem – ale co to było wyjaśnię na końcu

30

31

32

33

34

35

36

37

38

39

40

41

43

44

I w tym miejscu sesja plenerowa się zakończyła – a dla tych co dotrwali do końca wyjaśnię skąd tytuł “kotki trzy” Poszliśmy na most, zaczynamy robić zdjęciaa tu słychać takie popiskiwanie. Ja myślałem, że to jakieś ptaki ale Edyta pobiegła za budkę przy torach i …., no własnie zobaczcie sami co tam znaleźliźmy w porzucone w worku

45

46

Kotki trzy – małe, piękne bezbronne, tak miałczały, że ani ja zdjęic już nie mogłem robić /tak sięwzruszyłem, anie Edyta pozować nie chciała. Zabraliśmy do koszyka trzy maleństa i

47

Przygarnąłem sieroty – dosłownie biły się o mleko. Oczywiście kotki zostały u mnie ale to już inna historia.

Muszę przyznać że Ania i Andrzej zaskoczyli mnie – nawet dwa razy. Fotografowałem im ślub w maju, ale na plener zabrakło jakoś czasu i już na nich krzyżyk położyłem a tu nagle telefon. Zaczynamy sesję, w tle zabytki itp i drugie zaskoczenie Ania mówi, że suknia i tak jest zepsuta i może by wyszli trochę do wody. Jakiż błysk w oku mi się musiał pojawić, skoro na para młoda po moich słowach “no to idziemy” od razu skierowali się do samochodu. Muszę też dodać, że aparat schowałem w takim tempie jakby burza nagle się rozszalała. Podjechaliśmy w stronę wody, kawałek trzeba było przejść po piachu…

AA01

AA02

a potem woda. Na początku młodzi mówią, może byśmy tylko nogi zamoczyli ale ja bojąc się, że zrezygnują sam się rozebrałem i już z wody krzyczę do nich, chodźcie tu do mnie. Początkowo niechętnie Ania z Andrzejem weszli i delikatnie się pluskali

AA04

ale Andrzej się rozgrzał i w trakcje zabawy zamoczył Anię, a potem to już im było wszystko jedno. Jak się bawili obejrzyjcie na zdjęciach.

AA05

AA06

AA07

AA08

7 sierpnia miałem okazję fotografować ślub w Dęblinie – ślub Magdy i Marcina. Młodzi do kościoła podjechali karocą – a szkoda bo Marcin miał ochotę przyjechać jego cacuszkiem z drugiej wojny światowej. Niestety Magda się nie zgodziła, ale przyjechał nim przynajmniej na sesję plenerową.

MM1

MM2

Po leśnym spacerze z karabinem czas ruszyć dalej, ale motor …. :(

MM3

Zacytuje tu słowa Kubiakowej z Alternatywy 4 …długo się będziesz jeszcze z tym guzdrał …. które wspaniale pasują do sytuacji

MM4

MM5

I pojechali … tak daleko jechali, aż do Ameryki trafili :)

MM7

i Magda znalazła swoje miejsce między Theodorem Rooseveltem a Abrahamem Lincolnem

MM6

A na koniec jeszcze jeden kadr z kościoła św. Piusa V w Dęblinie – dosyć nowy kościół – mnie się bardzo podobał. Moje oczy widziały wnętrze po południu, ale miejscowi powiadają, że rankiem jak wstaje słońce jest jeszcze piękniejszy. Muszę tam się jeszcze kiedyś wybrać.

MM8

31 lipca miałem okazję fotografować ślub Moniki i Arka. Zaczną od początku, Monice poleciła mnie znajoma nauczycielka angielskiego – Basia. A z Moniką spotkałem się dopiero 2 dni przed jej ślubem. Reportaż zaczęliśmy od przygotowań i od razu przyznam, dawno nie widziałem takiej fajnej atmosfery w domu, dla fotografa sama przyjemność. Ale to jeszcze nic, w trakcje ceremonii zaślubin nigdy nie spotkałem jeszcze tyle pozytywnych emocji, radości i wzruszenia. Mam nadzieje, że widać choć ułamek z tych emocji na zdjęciach, miłego oglądania. A na bonusik zapraszam na plener i kilka cennych uwag dla posiadaczy Nikona.

MA01

MA02

MA03

MA04

MA06

MA07

MA08

MA09

MA10

MA11

MA12

MA13

MA14

MA15

MA16

MA17

A tu obiecany bonusik i kilka recept co zrobić jeśli zmierzch przychodzi zbyt szybko. Plener zaczęliśmy normalnie czyli koło 17 – wiadomo słońce nisko, można kontrolować światło – cień itp. Czyli jak ja to mówię: “zdjęcia wychodzą same :)

MA19

MA18

MA20

MA21

Poniżej Państwo młodzi i ich świadkowie – dojechali późno ale lepiej późno niż wcale :)

MA23

Patrząc po ich zainteresowaniu myślę, że czas kończyć zdjęcia :)

MA22

A teraz obiecanych kilka wskazówek. Co zrobić zaraz po zmroku – jak wykonać zdjęcie. Oczywiście wiadomo jak – możemy podłączyć lampę, palnik na wprost i cyk – jest. To jeden sposób, drugi to zdjęcia nocne, w mojej galerii jest ich dużo. zazwyczaj korzystam wtedy z długiego czasu naświetlania. Można też wykorzystać wysokie czułości aparatu.  Jak widać dla pełnoklatkowego nikona D700 czułość ISO 2000 nie jest problemem, w zasadzie to nawet 3200 też nie jest probleme. Mając do dyspozycji tak wysokie ISO i jasny obiektyw można bez problemu robić zdjęcia po zmroku – ja to nazywam “łapanie światła zza horyzontu”. Jedna uwaga Nikon D700 przy takich czułościach potrafi się pomylić przy podpiętym obiektywie Nikon AFD 85 mm F1.4 – po prostu trzeba się pilnować. Rozwiązaniem jest wersja AFS – w tym przypadku użyłem Nikon AFS 50 mm F1.4

MA24

MA25

Nie ma co ukrywać, że mój blog trochę podupadł, ostatnie aktualizacja była …. lepiej nie wspominać, ale teraz myślę, że wynagrodzę wszystkim 5 miesięcy nudy. Zaczynam powoli od ślubu Pauliny i Łukasza. Co mnie w nich urzekło? panna młoda – dlaczego, bo każde jej ustawienie ciała, nawet palców u ręki było jak poza modelki. Fotografowanie to sama przyjemność i wszystko byłoby dobrze gdyby nie oberwanie chmury które nas przegoniło. Plener trwał raptem 50 minut – no cóż widocznie Paulinie nie pisane było zostać modelką :( Nie mniej jednak kilka zdjęć udało się wykonać, co było nie lada sztuką bo sesja plenerowa była w Kazimierzu Dolnym w trakcie Festiwalu Dwa Brzegi.

PL1

PL2

PL3

PL4

PL5

PL6

Zawsze byłem pod wrażeniem jak kiedyś bez pomocy dźwigów i ciężkiego sprzętu budowali tak wielki kościoły i zawsze wzdycham gdy mam okazję fotografować w takim miejscu. Do tej pory najbardziej podobał mi się kościół w Lubartowie – bogato złocony ołtarz – piękne rzeźby ale ostatnio miałem okazję fotografować w Rykach. Kościół ogromny, tak długi że idąc od wejścia do ołtarza można by tą drogę pokonać rowerem. W tym oto kościele 15 maja ślub mieli Anna i Andrzej – i właśnie z ich ślubu zamieściłem kilka kadrów.

IMG_031

IMG_032

IMG_037

IMG_045

IMG_048

IMG_056

IMG_089

IMG_100

IMG_108

IMG_120

IMG_136

IMG_137

Także w tym przypadku Nikon 24 w połączeniu z Nikonem D700 oraz zamiennie obiektywy 50 F1.4 i 85 F1.4 (tu mogłem się nim spokojnie bawić bo kościół wielki) są podstawowymi narzędziami pracy. Trzeba tylko uważać z głębią aby nie przesadzić bo na przysłonie F1.4 to jeden policzek jest ostry a drugi już nie :)

W kolejny majowy weekend fotografowałem ślub Oli i Sebastiana, a w relacji zacznę od pleneru – bo udało mi się zrobić 2 zdjęcia którymi chciałem się pochwalić

img_05

img_06

A reszta to oczywiście kościół, a w kościele Ola się pomyliła przy przysiędze, było trochę śmiechu ale jakoś się udałoimg_01

przysięga złożona, obrączki nałożone a teraz prędko z kościoła bo wódka weselna stygnie, zanim jednak młodzi wyszli z kościoła napotkali na barierę z płatków kwiatów, konfetti i ryżu – czyż nie wyglądało to pięknie:)

img_02

jeszcze tylko pocztę lotniczą nadać

img_03

i można się już na weselu do białego rana pobawić, a zabawa była przednia.

img_07

img_08

img_09

Nowy sezon ślubny rozpocząłem od ślubu w Wysokim Kole – w sanktuarium Matki Boskiej. Pierwszy raz fotografowałem w tym kościele i od razu przypadł mi do gustu ten kościół. Przede wszystkim największe wrażenie zrobił na mnie obraz Matki Boskiej – każda ceremonia rozpoczyna się od uroczystego odsłonięcia obrazu – a potem to już wiadomo

IMG_222

IMG_253

IMG_284
Pierwszy ślub był także okazją aby przetestować nowe szkiełko. Muszę przyznać, że jest niezłe ale bardzo trudno nim się fotografuje, przede wszystkim wymaga myślenia i uwagi bo bardzo łatwo zepsuć zdjęcie. Mowa tu oczywiście o nowym Nikkor 24 F 1,4. Obiektyw sprawdza się doskonale i żadna sala, żaden kościół nie jest za ciemny. Po ceremonii cały orszak weselny poprzez Dęblin udał się do Zajazdu nad wieprzem pod Rykami i tam oprócz wesela zrobiliśmy krótki plener.
IMG_525

IMG_514_2
Tak na zakończenie relacji kilka zdjęć z pleneru – zwykły park a w tle po prawej stronie drzewa kto? no jak to kto? – oczywiście ciekawska wiewiórka.
IMG_056

IMG_109

IMG_145_2
Na koniec kilka radosnych kadrów, prawda że widać, że młodzi są szczęśliwi.
IMG_139

IMG_557_2